Malpa(@)w.com-pieli

Dziś żartobliwy utwór, śmieszny bo niewymyślny, rytmiczny,... i w nawiązaniu do znanego wiersza A. Fredry. Wersja tylko dla dorosłych. Absolutna nowość. Dziś powstał, dość składnie poszło. Trudniej się pisze białe wiersze, tutaj rym do rymu, tylko ogólna koncepcja, a mowa wiązana sama weryfikuje oraz kierunkuje treść. Zatem - mniejszy wysiłek intelektualny, rym ogranicza perspektywy analityczne, ale można wszystko poskładać w wypośrodkowanej jakości. Z reguły więcej odczytów mają moje banalne rymowanki, więc może nie jest tak źle z klasycznym wymiarem liryki? Oby. Ludzie lubią takie treści, mają do tego prawo. 

graphics CC0

Tomasz Kucina

Malpa(@)w.com-pieli-

kuzyn w empiku a po kądzieli 
zakupił Fredrę: „Małpę w kąpieli”
nie mieszka z żoną. ma trochę hajsu?
żona szoferem w ciepłym Iraku

późnym wieczorem otwiera wiersze
tomik niegruby. wali mu serce
tu tytułowy wiersz wpadł mu w oko
Fredro to Fredro. hrabia. albo to?

czyta i czyta. śmieje. aż bucha
jaka ta małpa cwana kąpiucha?
panią udaje. wlazła do wanny
pije szampana i zgrywa pannę

w grudniu zaś pani ma urodziny
może do autka kupię jej klimę?
ale do autka? szyku! banalne!
bo to birbantka. typowa Carmen

nie lada kłopot. duma zawile
jaki to prezent sprawić dla miłej?
no i wymyślił: evviva l’arte!
sztuka dla sztuki. kupię jej małpę 😉

pisze do żonki. do swojej Eli
mejla – a mejlik całuśnie szczery…
serwus kochanie. jak żyjesz słonko?
ja na zakupach z Pati z Ilonką…

no wiesz. te twoje dwie przyjaciółki
wyszło że razem prezent do spółki
ci wybieramy. ale bombowy
nie do szkatułki. raczej… alkowy?

żona mu na to: cześć! nie mam czasu
podwiozłam szejka do Emiratów
wiesz? taniec brzucha. wonne herbatki
szejk mi do wanny różane płatki

cudna Patrysia. cudna Ilonka
pozdrawiam ciepło moje dwa słonka
nie dzwoń kochany. nie pisz mi mejli!
mam nowy adres: malpa(@)w.com-pieli

*fikcja literacka

Reklama

Karbunkułowa cielesność

gifuuu

graphics CC0

Jeszcze jeden mój erotyk, z czasów fascynacji rymem i klasyczną formą. Mimo nowszych trendów i nowszych daimonionów to dostrzegam magię w tego typu wzorach lirycznych. Wiersz sprzed kilku lat. Wersja ostateczna. 

Tomasz Kucina

Karbunkułowa cielesność-

dziś chwyciłaś odrobinę brązu
wiatru poszum w łanach się obwieścił
znów przepiórka zatańczyła w zbożu
gdy pieściłem twoje twarde piersi

w spazmie wampa wyszczerzyłaś kęsy
zasłoniły nas gałęzią dwie sokory
trzepotliwe dionizyjskie rzęsy
dotykały rozprószonej flory

Nelly Moser jak ekstaza pierzchła
powojnikiem rozwiniętych pączków
kafeteria kształtem listka wzeszła
gdym się ślizgał po promiennym słonku

bruderszaftem spijaliśmy łona
metabolizm płyny słodkie wzburzył
wyświechtany obruszony konar
blask szarmezy – jedwab kieckę judził

wśród skabiozy tańcowały dłonie
nasze palce na podniebień miąższu
w penetracjach popadały w orgazm
w karbunkułach twoich miękkich pończoch

wyuzdane rosochate krzaki
zasłaniały płci śmiałe angaże
markietanko w zbożu kwitną maki
my mielemy w gąszczu ciała blade

07. 2017